Narty 2017

Krókie podsumowanie wyjazdu zimowego

Z radością możemy stwierdzić, że nasz wspólny wyjazd był udany. Nawet czeska policja nie karała mandatem naszego autokaru, który przypadkowo wjechał na niewłaściwy parking. Panowie wskazali nam inny parking i skończyło się na pouczeniu. ;)

Mieliśmy półtora metra śniegu, niemal puste stoki, idealną temperaturę i brak wiatru. Spędzaliśmy na stoku po 6 godzin dziennie i przeżyliśmy ze sobą wspaniałe chwile.

Z utęsknieniem czekamy na wyjazd w przyszłym roku. Zapraszamy wszystkich chętnych, młodzież i starszych, aby dołączyli do nas!

Zapewniamy rodzinną atmosferę, komfortowe warunki, stoki godne alpejskich położone bardzo blisko granic Polski. Nasza młodzież bawiła się w swoim towarzystwie od rana do nocy. Jednocześnie wszyscy sprawowali się niemal wzorowo – ale szczegóły okrywamy zasłoną milczenia ;).


Czechy przywitały nas mnóstwem śniegu i siarczystym mrozem. Mieszkaliśmy w hotelu położonym w centrum miasteczka z bogatą historią. W niedzielę ks. Jakub koncelebrował Mszę Św. w miejscowym kościele. Proboszcz pochodzi z Polski, posługuje tu od 9 lat. To sympatyczny i otwarty człowiek. Chętnie opowiadał o niezwykłych skarbach historycznych w miejscowym kościele. Rozwodził się także na temat lokalnej wspólnoty Katolików. Czy wiecie, że Czechy (obok Finlandii) to dwa najbardziej laickie państwa świata? Jak to się mówi „to nie do wiary, jak mało tam jest wiary”.

Kościół pochodzi chyba jeszcze z epoki romańskiej. Nie ma w nim ogrzewania. Woda święcona „zamarzła na amen”. Nasz koncelebrans (ks. Jakub) musiał podczas Mszy dziarsko przytupywać nogami, aby nie podzielić losu wody.

Oczywiście, każda okazja do bitwy na śnieżki została wykorzystana! Ogromna hałda śniegu na środku rynku była świetną fortecą.

Na rozgrzewkę, wybraliśmy się na spacer. Pan Mikołaj zrobił rozeznanie i zaprowadził nas na wzgórza okalające miasto.
Widoki niezapomniane. Pogoda piękna. Kolejna bitwa na śnieżki zaliczona.

Wymiar duchowy naszego wyjazdu jest dla nas zawsze ważny. Codziennie mieliśmy okazję być na Mszy Św.
Zresztą, Bóg czuwał nad nami w trakcie wyjazdu – wszyscy wróciliśmy cali i zdrowi!

Wspomnieliśmy już, że młodzież doskonale bawiła się w swoim towarzystwie od rana do nocy?
I pomimo różnic wiekowych byliśmy, jako grupa doskonale zorganizowani, wszyscy byli zawsze przygotowani na czas!

Acha, i bardzo, bardzo lubimy język czeski! ;)

Do tych widoków będziemy tęsknić przez cały rok.

Ekipa młodych zawodników po 6 godzinach spędzonych na intensywnym jeżdżeniu.

A poniżej nasi najstarsi uczestnicy wycieczki. Doświadczeni narciarze, którzy chętnie dzielili się z nami swoimi doświadczeniami.

Popisowe szusy w wydaniu Matiego i Marcina.

Ks. Jakub uchwycony „stacjonarnie”. Oczywiście sms-ował… ;)