Przeto przypatrzcie się bracia, powołaniu waszemu!   1 Kor 1,26

To zdanie z listu św. Pawła do Koryntian z obszerniejszego fragmentu, 1 Kor 1,10-31, towarzyszyło nam na pierwszym spotkaniu grupy Odnowy w poniedziałek 7 listopada 1986 roku, w salce na zapleczu dawnego kościoła. Jeszcze nie mieliśmy swojej nazwy i nie wiedzieliśmy, jak będzie. Było nas 12 osób.

A zaczęło się we wrześniu od spotkania z naszym proboszczem, ks. Franciszkiem Jarząbem. Poszłam ze znajomą, by prosić o zgodę na powstanie grupy Odnowy w Duchu Świętym i w naszej parafii. Razem ze znajomą opowiadałyśmy o Odnowie, o naszych osobistych doświadczeniach w tym ruchu. Proboszcz życzliwie wysłuchał i powiedział: „Jeżeli to jest dzieło Boże, to się ostoi” i nam pobłogosławił.

W październiku zawierzaliśmy Matce Bożej, Oblubienicy Ducha Świętego, w ramach różańca młodzieżowego rodzącą się nową grupę. Co takiego przeżywałyśmy, że chciałyśmy się tym dzielić z innymi? Czego doświadczałyśmy uczestnicząc w cotygodniowych spotkaniach modlitewnych w istniejących już wspólnotach Odnowy u księży pallotynów na Elżbietańskiej w Gdańsku („Effatha”) czy w parafii Gwiazdy Morza w Sopocie („Nawiedzenie św. Elżbiety”)? Chodzi o osobiste przyjęcie osoby, obecności i mocy Ducha Świętego. W Ewangelii św. Jana Pan Jezus mówi o „nowym narodzeniu” do Nikodema (J 3, 3), a do Samarytanki o „wodzie żywej” (J 4, 10). W czasie Święta Namiotów wołał do zgromadzonych ludzi: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego. (J 7, 37-39). Drogą do spełnienia się tych słów w Odnowie są 7-tygodniowe rekolekcje (Rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy REO), które pomagają każdemu najpierw w wyborze Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela, a następnie otwierają poprzez modlitwę odrodzenia w Duchu Świętym na Jego rzeczywistość, działanie i dary. Każdy z nas jest ochrzczony i przyjął sakrament bierzmowania, ale dary tych sakramentów są jakby „zapakowane”, nie jesteśmy ich świadomi, nie służymy nimi. Ta modlitwa pomaga je „rozpakować”. 

Czego więc doświadczałam wtedy, że chciałam się tym dzielić z innymi? Po pierwsze nowej relacji z Bogiem – jestem Jego ukochanym dzieckiem, pomimo moich słabości i grzechów, bo: „…zesłał Bóg Syna Swego, (…) aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, byśmy mogli otrzymać przybrane synostwo. Na dowód tego, że jesteście synami, Bóg zesłał do serc naszych Ducha Syna Swego, która woła Abba, Ojcze”. Świadomość, że jestem kochana, taka jaka jestem, rodziło większą ufność. Zaczęłam częściej dziękować. Św. Paweł pisał: W każdym położeniu dziękujcie, taka jest wola Boża w Jezusie Chrystusie (1 Tes 5,18). Oczywiście sama z siebie tego bym nie potrafiła, ale w Jezusie, oddając Mu siebie, to co czułam szczególnie w trudnych sytuacjach, czy tych, którzy byli ich powodem – tak.

Kolejnym owocem modlitwy odrodzenia było rosnące zainteresowanie, a z czasem zachwyt Pismem Świętym. Słowa, które Ja wam powiedziałem są duchem i życiem (J 6,63). Jest to Księga o mnie. Bóg, przez nią mów do mnie, tłumaczy różne sprawy, pomaga wybierać dobro i uczy patrzeć na moje życie przez Prawdę, więc rodziła się potrzeba częstszych spowiedzi. „On zaś, gdy przyjdzie przekona świat o grzechu…” (J 16, 8). „On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy” (J 16,11). 

Duch Święty sprawił, że moja modlitwa osobista stawała się bardziej spontaniczna, jak rozmowa z Kimś bliskim. Widziałam też jak mój udział we wspólnotowej modlitwie zmieniał się. Jak Duch Święty uzdalniał mnie do podejmowania we wspólnocie posługi w rekolekcjach ewangelizacyjnych, modlitwie wstawienniczej czy w modlitwie o uzdrowienie, obdarzając potrzebnymi darami i charyzmatami.  Świadectwa, którymi dzieliliśmy się mówiły, że dzieje się w nas i pośród nas to, co w czasach apostolskich: „a więc nie jesteście już obcymi i przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga – zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim zespalana cała budowla rośnie na świętą w Panu świątynię, w Nim i wy także wznosicie się we wspólnym budowaniu, by stanowić mieszkanie Boga przez Ducha.” (Ef 2, 19-22)

Dziś, wspominając początki wspólnoty chciałam podziękować Bogu za zaproszenie nas do tego dzieła, za wszystkie łaski, których nam udzielił, za wszystkie sprawy, w których wypełniliśmy Jego wolę, ale i przeprosić za to, czego nie umieliśmy odczytać lub wypełnić. Dziękuję też za kapłanów, którzy nas w tym czasie prowadzili i za obecnego opiekuna ks. Tadeusza Lubelskiego, a także za wszystkie, osoby, które tworzyły i tworzą naszą Wspólnotę. 

Dlatego zginam kolana moje przed Ojcem (…), aby „według bogactwa swej chwały sprawił w was przez Ducha swego wzmocnienie siły wewnętrznego człowieka. Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach; abyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani, wraz ze wszystkimi świętymi zdołali (…) poznać miłość Chrystusa, przewyższającą wszelką wiedzę, abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą. Temu zaś, który mocą działającą w nas może uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy, Jemu chwała w Kościele i w Chrystusie Jezusie po wszystkie pokolenia wieku wieków! Amen.” (Ef 3, 14-21)

Ela